Skip to main content

W służbie Bogu i Ojczyźnie – droga życiowa ks. dziekana Jana Brandysa (1886 – 1970)*

Referat wygłoszony na XXI sesji Stałej Konferencji MABPZ - Rzym 1999 r

W służbie Bogu i Ojczyźnie – droga życiowa ks. dziekana Jana Brandysa (1886 – 1970)*

Referat wygłoszony na XXI sesji Stałej Konferencji MABPZ - Rzym 1999 r

Trudne i skomplikowane są dzieje ziemi Śląskiej już od VIII w. zamieszkałej przez zachodniosłowiańskie plemiona, m. in. przez Ślęzan. Wśród walk plemiennych ok. 990 r. przechodzi Śląsk z rąk Czechów do Polski. Rozbicie dzielnicowe wśród książąt piastowskich, ich wzajemne walki oddały ziemie śląskie w ręce Habsburgów. Nęciła naturalnym bogactwem ta ziemia — biły się o jej zdobycie Prusy z Austrią. W latach 1740-1742 Górny Śląsk zdobywają Prusy, Śląsk Cieszyński Austria. Wynik tych wojen przyczynia się do napływu szerokich mas ludności niemieckiej. Zjawisko to budzi przerażenie oraz bardzo silne poczucie odrębności etnicznej — łączące jednych z Polską, a drugich z Niemcami. Polscy działacze narodowościowi i kościół katolicki usiłują przekształcić poczucie „ślązackiej” odrębności etnicznej w świadomość wspólnoty z całym polskim narodem. Mimo polakożerczej polityki pruskiej na pocz. XIX w. Górny Śląsk ma zdecydowany polski charakter — 46% ludności mówiącej po polsku. Drakońskie ustawy kanclerza Otto von Bismarcka (1815-1898) sławna Kulturkampf oraz bezwzględna polityka kolonizacyjna budzi wśród narodu polskiego opór i poczucie koniecznej walki w obronie ziemi, języka i wiary. Trzy powstania ludności Górnego Śląska w latach 1919-1921, kiedy to Traktat Wersalski niespodziewanie zarządza plebiscyt, były odwetem rdzennej ludności polskiej za znoszenie ciężkich lat pruskiej okupacji i w końcu pobłażliwej polityki państw zachodnich w stosunku do Niemiec.

Te tragiczne przeżycia polskiego narodu śląskiego, atawistycznie przywiązanego do ziemi i wiary pradziadów, który zachował swoją tożsamość, poczucie jedności i solidarności, kształtowały umysły i serca pokoleń.

Syn piastowskiej ziemi śląskiej, która wydała wielu patriotów polskich, syn autentycznych „gazdów śląskich”, rolnika Pawła Zuzanny z d. Kareta, ks. Jan Brandys, przyszedł na świat 13 listopada 1886 r. w Dębinie—Pawłowicach, pow. Pszczyna, Górny Śląsk, jako dziewiąte dziecko. Stary ród Brandysów, których przodkowie przed wiekami przybyli z Danii uchodząc przed prześladowaniami religijnymi w czasie reformacji luterańskiej (16. w.) znany był z pobożności i umiłowania Polski. Ród ten przywiązywał wielką wagę do kształcenia swoich dzieci. Idąc śladami znacznie starszego brata Pawła, który również został księdzem, ks. Jan Brandys uczęszcza do gimnazjum w pobliskiej Pszczynie — 29 września 1908 r. zdaje maturę i tegoż roku podejmuje studia filozofii i teologii w uniwersytecie wrocławskim. Podczas studiów jest aktywnym członkiem Koła Polskich Teologów, często szykanowany przez niemieckich studentów, pilnie obserwowany przez niemiecką policję. Święcenia kapłańskie przyjmuje 22 czerwca1912 r. z rąk ks. biskupa Augustina we Wrocławiu. W kilka dni po święceniach kapłańskich — 26 czerwca 1912 r.— w swojej rodzinnej wiosce, w Pawłowicach, odprawia pierwszą Mszę świętą — prymicyjną. Uroczystość ta przerodziła się zarazem w polską manifestację. Wśród zebranego tłumu uczestników jest obecny ks. Paweł, starszy brat ks. Jana Brandysa, podówczas polski poseł w Berlinie, zaciekle walczący o prawa dla polskich Ślązaków. (W Niepodległej Polsce ks. Paweł był posłem i senatorem).

Od pierwszych dni swej działalności kapłańskiej, w latach 1913-1919, ks. J. Brandys już jako wikariusz obejmując wikariat w Jastrzębcu, Łabędach czy w Wielkich Strzelcach, ten gorliwy kapłan na wielką skalę —prowadzi patriotyczną działalność wśród swego ludu — całą duszą tkwi w konspiracji. Śledzony przez policję, prześladowany przez katolickich księży niemieckich — nie może otrzymać probostwa.

Rok 1919 stanowi punkt zwrotny w życiu ks. J. Brandysa, kiedy to na wniosek duszpasterstwa wojsk wielkopolskich dowódca gen. Dowbor-Muśnicki i Rada Naczelna w Poznaniu przesyła. ks. Brandysowi tajną nominację na naczelnego wojskowego kapelana, na obszar Górnego Śląska. W nocy z 16 na 17 sierpnia 1919 r., na tle od dawna istniejącego tam napięcia, spowodowanego uciskiem i terrorem pruskim, wybucha pierwsze powstanie, stłumione z całą bezwzględnością. Ks. Brandys, jako szef duszpasterstwa bierze udział w tym dramatycznym, nieprzygotowanym odruchu polskiej ludności Śląska. Dowiedziawszy się o nakazie aresztowania, przy pomocy brata ks. Pawła, przekracza granice na Śląsku Cieszyńskim i stamtąd dostaje się do Sosnowca, gdzie zgromadzili się uciekinierzy po nieudanym pierwszym powstaniu, tworząc „pierwszy pułk Strzelców Bytomskich”, podległy dowództwu w Poznaniu. Na Zachodzie kończyła się wtedy wojna światowa, na Wschodzie toczył się bój z nawałnicą bolszewicką. Ks. Brandys, w maju 1920 r., mianowany kapelanem bytomskiego pułku piechoty wyrusza z pułkiem na wschodni front, walcząc m. in. o oswobodzenie Wilna. Ranny, po podleczeniu w wojennym szpitalu w Częstochowie, wraca do swojego pułku, który po zwycięskiej bitwie pod Warszawą został wycofany do Inowrocławia.

A na Górnym Śląsku gorąca, atmosfera przed plebiscytowa. Wojciech Korfanty, wybitny bojownik o powrót zagrabionych ziem Śląska, powołany na Komisarza Plebiscytowego, prosi o odkomenderowanie przez wojsko ks. Brandysa, celem użycia go w akcji przygotowującej plebiscyt. Ks. Brandys jest wspaniałym mówcą wiecowym na powiat Koźle — mieszka w Dziergowicach u brata ks. Pawła. Jego płomienne przemówienia na niezliczonych wiecach czynią go niezmiernie popularnym. Plebiscyt przeprowadzony 20 marca 1921 r. w atmosferze napastliwego terroru pruskiej administracji, prowokacji i lęku przeniósł niekorzystny wynik dla ludności polskiej, co w desperackim odwecie doprowadza do wybuchu na przełomie maja i czerwca 1921 r. krwawego Trzeciego Powstania Śląskiego, którego Dyktatorem był Wojciech Korfanty.

Trzecie powstanie zastaje ks. Brandysa w Dziergowicach. Na jego wezwanie ogromna masa górników chwyta za broń. Bez przerwy napływają ochotnicy — ks. Brandys organizuje zwarty oddział bojowy do siły niemal całej dywizji, której, z woli losu, stał się faktycznym dowódcą. „Grupa Dziergowska” zadaje ciężkie straty Niemcom. A że ks. Brandys okazał się żołnierzem z prawdziwego zdarzenia. — dowodem są Krzyże Walecznych, nadane jemu trzykrotnie za jego bojowe zasługi.

Po ciężkich walkach rozejm kończy powstanie, które wpłynęło na przyznanie Polsce większego obszaru z Katowicami i Królewska Hutą (Chorzów), co zresztą nie odzwierciedlało rzeczywistych dążeń ludności tych ziem — 2/3 obszaru Górnego Śląska i ok. 530 tys. Polaków zostało w rękach Niemiec. Po zdemobilizowaniu oddziałów powstańczych, cieszący się wielkim zaufaniem władz państwowych, ks. Brandys zostaje mianowany Komisarzem Likwidacyjnym na Śląsku. Pełni ten wysoki urząd administracyjny zarządzając obszarem pięciu powiatów przygranicznych na Górnym Śląsku. Po zakończeniu tej trudnej pracy, po obsadzeniu przyznanego obszaru przez regularne polskie wojsko, na własną prośbę, zostaje przeniesiony do rezerwy kapelanów wojskowych. Melduje się w Kurii u administratora ks. Augusta Hlonda w Katowicach pragnąc poświęcić się pracy duszpasterskiej.

W grudniu 1922 r. obejmuje urząd proboszcza parafii w Brzezinach Śląskich. Właściwą sobie pracowitością, energią i zdolnościami organizacyjnymi zdobywa wielkie zaufanie 10 tysięcy wiernych — górników i małorolnych — którzy wspierają go ochotniczą pracą przy remoncie i przebudowie probostwa. Po jedenastu latach opuszcza z żalem pięknie zagospodarowaną parafię, uroczyście i ze smutkiem zarazem żegnany przez oddanych parafian. Mianowany Dekretem Ojca Świętego Piusa. XI proboszczem kościoła św. Barbary w Królewskiej Hucie (późniejszym Chorzowie), obejmuje rządy po biskupie Józefie Gawlinie 8 października 1933 r. Wielka to parafia, liczy 35 tys. wiernych - w tym 6 tys. katolików Niemców. I znów z całym sobie właściwym rozmachem życiowym przeprowadza wiele zasadniczych prac — meliorację cmentarza, budowę kaplicy mieszczącej 500 osób i w jej piwnicach pokoje dla prosektorium itd.

Jako proboszcz rozwija ks. Brandys szeroką działalność społeczną. Należy tu wspomnieć, że ks. Brandys, w okresie międzywojennym, jest aktywnym członkiem Stronnictwa Pracy, z którym był również związany gen. Władysław Sikorski. Oddany swojemu ludowi śląskiemu pełni funkcję prezesa Pomocy Zimowej na cały Górny Śląsk. Wielką troską otacza Zakład Św. Jadwigi — Szpital w Chorzowie. Jako przewodniczący Rady (z urzędu) zarządzającej tym szpitalem dobudowuje osobny Oddział Ginekologiczny na 100 łóżek, kosztem pół miliona złotych zaciągając pożyczki: wojewódzką, wśród zamożnych rodzin i w banku. Założone gospodarstwo rolne przy szpitalu wspaniale prowadzone oraz liczny napływ pacjentek, nawet z dalszych stron, stanowiły gwarancję spłaty zaciągniętych długów. Przed wybuchem wojny Oddział Ginekologiczny, po poświęceniu, został oddany do użytku.

Wojna 1939 roku przerywa tę owocną działalność ks. Brandysa. Wkraczają Niemcy — z miejsca rozstrzeliwują polskich patriotów — ks. Brandys, powstaniec śląski i żołnierz polski, wie co go czeka. Ucieka w ostatniej chwili 3 września przy pomocy sprytnego, wiernego szofera Teofila Holewy, w nocy z 17 na 18 września przekracza most do Rumunii. W Bukareszcie, w Kurii Biskupiej, spotyka ks. biskupa Józefa Gawlinę. Przy jego pomocy i dzięki telegraficznemu wezwaniu z Rządu Polskiego w Paryżu, otrzymuje wymagane dokumenty do dalszej podróży do Francji. Po szczęśliwym przybyciu do Paryża zgłasza się do wojska i 17 listopada zostaje mianowany szefem duszpasterstwa w Coëtquidan, w centrum szkolenia armii polskiej, tworzonej we Francji, otrzymując stopień podpułkownika.

Władze państwowe ceniły wartość osobistą tego kapłana - patrioty. Znany w Polsce Niepodległej jako założyciel i czołowy działacz Stronnictwa Chrześcijańsko-Demokratycznego, zostaje ks. Brandys powołany do Pierwszej Rady Narodowej w Paryżu. Podczas pierwszego posiedzenia Rady („Monitor Polski” 29 I 1940), na wniosek ks. dziekana J. Brandysa, wybrano przez aklamację przewodniczącym Rady Narodowej Ignacego J. Paderewskiego. Funkcje sekretarza, również przez aklamację, powierzono ks. Brandysowi.

Jednak już 30 kwietnia 1940 roku, Naczelny Wódz Gen. Władysław Sikorski mianuje ks. Brandysa Szefem Duszpasterstwa Brygady Strzelców Karpackich, formującej się w Syrii (Nacz. Wódz. L. dz. 9519/PERS). Biskup Polowy WP Józef Gawlina zatwierdza tę nominację i udziela jurysdykcji kościelnej. Wobec tej sytuacji, ks. Brandys zgłasza rezygnację z członkostwa w Radzie Narodowej. Z Marsylii przybywa do Bejrutu w maju 1940 r. Z właściwą sobie energią organizuje obsadę personalną służby duszpasterskiej w Brygadzie Karpackiej, do której napływają masy żołnierskie po upadku Francji. Zmęczeni fizycznie i psychicznie, chorzy, niektórzy umierający, pocieszają się rozmową z kapelanami. Nie wielu jeszcze ich jest, ale pod silną ręką ks. Brandysa kapłan nie zna ograniczonych godzin posługi.

21 grudnia 1940 r. ks. Brandys wysyła raport do Biskupa Polowego J. Gawliny podając obsadę personalną: służby duszpasterskiej w Brygadzie Karpackiej.

„[...], jestem zdumiony obsadą [...] o której nikt mi nie meldował” odpowiada Biskup Polowy rezydujący w Londynie listem z dnia 17 lutego 1941 r. — L. dz. 313/41, listem utrzymanym w przykrym tonie, zarzucając ks. Brandysowi samowolę, brak honorowania Kodeksu Prawa Kanonicznego i art. 25 Statusu Duszpasterstwa Wojskowego w WP z 1926 r., który mówi, że na czele Duszpasterstwa Wojskowego stoi Biskup Polowy i do niego należy mianowanie kapelanów wojskowych.

Urażona została duma kapłańska ks. Brandysa. W odpowiedzi na wyżej wymieniony list, bez uniżenia, uzasadnia swoje postępowanie. Wspomina o danej jemu przedłużonej jurysdykcji kościelnej, przypomina wysyłane raporty i depesze gen. S. Kopańskiego w wyżej wymienionych sprawach. „Obsadzałem tylko księżmi przez Wiel. Ekscelencję powołanymi. Nigdy sobie nie przywłaszczałem żadnych praw {... ] . Nie wiem czym zasłużyłem na takie traktowanie i żałuję szczerze, że byłem posłuszny Naczelnemu Wodzowi jadąc dotąd”. Rzeczowa argumentacja ks. Brandysa musiała być przekonywująca — w sierpniu 1941 r., z pełnomocnictwem Biskupa Polowego ks. Brandys obejmuje szefostwo duszpasterskie całej Armii Polskiej na Środkowym Wschodzie, Armii sformowanej w ZSRR, pod dowództwem gen. Andersa, po zawarciu układu Sikorski-Majski 30 lipca 1941r. i następnie ewakuowanej na Bliski Wschód.

Od tej chwili działalność ks. Brandysa obejmuje Palestynę, Irak, Egipt i Persję. Należy do niego również opieka nad szkołami i instytucjami prowadzonymi przez wojsko w Afryce. W zestawieniu z dnia 13 października 1943 r. przesyłanym Biskupowi Polowemu J. Gawlinie w Londynie, podaje ks. Brandys — dziekan Wojska Polskiego — ilość etatów księży kapelanów i ich przydziały. Z 62 kapelanów 2 Korpusem opiekuje się 45 księży (dywizje, brygady, pułki), pozostała reszta, tj. 17 kapelanów, opiekuje się jednostkami poza korpusowymi jak: szpitale Nr 1-4; szkoły — szkoła kadetów, junaków w Tel-El-Kebir, szkoła w Nazarecie i w Hajfa, kursy maturalne, opieka nad młodzieżą studiującą, świetlice itd.

Wielkie zadanie i zarazem poważny obowiązek spadają na barki ks. Brandysa. Niesie wraz ze swoimi kapłanami pomoc i pociechę duchową dla tysięcy ludzi, którzy wynędzniali i zrozpaczeni szukają ukojenia bólu. Wysłuchanie Mszy Św., przyjęcie Eucharystii przywraca im godność ludzką, tak poniewieraną w sowieckich łagrach — odnajdują siebie. Doceniając ofiarną służbę duszpasterską i jej wzorową organizację — 10 czerwca 1943 r. ks. Brandys otrzymuje awans na Dziekana Wojska. Polskiego z rangą Pułkownika.

Pod koniec 1943 r. Oddziały 2 Korpusu opuszczają Środkowy Wschód i odchodzą do Włoch.

Ks. Brandys z pozostałymi żołnierzami i ludnością cywilną przenosi swoją kwaterę do Egiptu, do Kairu. Dowództwo Armii Polskiej na Wschodzie zostaje zastąpione Dowództwem Jednostek Wojskowych na Środkowym Wschodzie (JWSW) z gen. Józefem Wiatrem na czele, który 31 grudnia 1946 r. wydaje Rozkaz Nr 172 tej treści:

„Akta Stanu Cywilnego — a) księgi urodzin, chrztu, b) zawartych małżeństw, c) zgonów — dla żołnierzy WP na Wschodzie i członków ich rodzin zamieszkałych na Wschodzie, bez różnicy wyznania, prowadzi Szefostwo Duszpasterstwa Rzymskokatolickiego. Dowództwo JWSW, które czynności te przyjęło po likwidacji Dowództwa APW na Wschodzie”. Na ks. pika Jana Brandysa Dziekana WP, spada ogrom bardzo odpowiedzialnej pracy.

Wojna się skończyła, samotność dokucza. Potrzeba pewnej stabilizacji życiowej skłania do zakładania rodziny. Nie każdy posiada odpowiednie dokumenty świadczące o jego stanie cywilnym, trudno też udzielać rozwodów o które proszą — prawo polskie nie uznaje rozwodów, i akceptować zjawisko zmiany wyznania itd. Żądanie przedkładania zgodnych z prawem polskim dokumentów stwarza często drażliwe sytuacje, pospolite wymyślanie i skargi do władz wojskowych. Ks. Brandys bardzo czuły i wyrozumiały na kłopoty ciężko przez wojnę doświadczonych ludzi, mimo ataków, zawsze broni praworządności.

Z początkiem 1948 roku ks. Brandys, z częścią polskiego wojska, przybywa do Wielkiej Brytanii. Jako chwilowe miejsce postoju obiera osiedle polskie w Penrhos (Walia), gdzie przeprowadza likwidację swoich agent wojskowego duszpasterstwa. Zgodnie z zarządzeniem przechodzi przez Polski Korpus Przysposobienia i Rozmieszczenia (PKPR), demobilizuje się i osiada przy Polskiej Misji Katolickiej, przy polskim kościele na Devonii — 2, Devonia Rd, Islington, London N1 8JJ.

Rozpoczyna się nowy etap w życiu ks. Brandysa. Wybitna działalność niepodległościowa, wojskowa i duszpasterska, znana szerokiemu ogółowi, nie pozwoliła zamknąć się jemu w zaciszu kościoła. Już 3 maja 1949 r. Prezydent RP August Zaleski mianuje ks. Brandysa, Członkiem Rady Narodowej RP. W krótkim czasie, 5 lutego 1951 r., wchodzi w skład komisji spraw zagranicznych, kultury i oświaty, oraz komisji wojskowej. Ponadto piastuje godność Prezesa Sądu Honorowego i wiceprzewodniczącego Komisji Specjalnej. Dekretem Prezydenta RP z dnia 14 października 1949 zostaje utworzony Skarb Narodowy. Pismem z dnia 25 października 1952 r. Prezydent August Zaleski powołuje „Księdza Kanonika na członka Głównej Komisji Skarbu Narodowego”.

W roku 1954 dochodzi do kolejnego kryzysu politycznego w Rządzie RP i do ostatecznego rozbicia jego jedności. Ks. Brandys piastujący godność prezesa Rady Zagranicznej Stronnictwa Chrześcijańsko-Demokratycznego staje zdecydowanie przy osobie Prezydenta RP, pełniącego swój urząd zgodnie z Konstytucją 1935 r. uchwaloną w Polsce Niepodległej. Powstaje nowa, dramatyczna zresztą, sytuacja polityczna na uchodźstwie. Doprowadza ona do rozbicia Skarbu Narodowego na dwa wzajemnie zwalczające się obozy — tzw. „Zamek”, czyli legaliści i Tymczasowa Rada Jedności (Rada Trzech).

11 października 1954 r. ks. prałat W. Staniszewski (Polska Misja Katolicka na Dewonii) wysyła do księży okólnik, uzgodniony z ks. abp. J. Gawliną, wzywający zaangażowanych księży do wycofania się z obu komitetów Skarbu Narodowego w ciągu dwóch tygodni. Bez zezwolenia Stolicy Apostolskiej (kan 139, § 4), księża nie mogą przyjmować żadnych urzędów publicznych. Ks. Brandys, dla którego praworządność jest dewizą jego postępowania, stoi twardo przy Prezydencie RP.

W momencie tego kryzysu zostaje on wybrany na prezesa powstałej Tymczasowej Głównej Komisji Skarbu Narodowego. W odpowiedzi na ww. okólnik ks. Brandys pisze, „że nawet księdzu jest wolno ustosunkować się w sprawach społecznych według swego uznania, z wykluczeniem nadużywania swojego duszpasterskiego stanowiska. Wybranie mnie na prezesa [...] nie sprzeciwia się ani prawu kanonicznemu ani uchwale Polskiego Synodu, gdyż prezesura nie jest żadnym urzędem”. Dalej pisze: „Gdyby jednak było potrzebne osobne zezwolenie na moją prezesurę, to niniejszym proszę ks. Prałata o takie zezwolenie. Zaznaczam, że się poddam rozstrzygnięciu i złożę prezesurę gdyby odpowiedź była negatywna dla mnie”. Zezwolenia nie otrzymuje — 27 października 1954 ks. Brandys opuszcza Skarb Narodowy. „Żałuje niezmiernie — pisze Prezydent Zaleski —że niezależnie od ks. Kanonika okoliczności nie pozwalają nam chwilowo korzystać z Jego ogromnego doświadczenia i —umiejętności, wierzę jednak że w przyszłości Skarb Narodowy będzie mógł liczyć na poparcie ks. Kanonika. Łączę wyrazy prawdziwego szacunku i wysokiego poważania August Zaleski”. Pokora dumnego kapłana poświęciła jego odrębność myślenia.

Rok 1954 nie szczędzi przykrości ks. Brandysowi. 12 listopada tegoż roku Kuria Diecezjalna w Stalingradzie (dawne Katowice), której ordynariuszem był ks. Jan Piskorz wikariusz kapitulny, cofa bezterminowy urlop udzielony ks. Brandysowi od ówczesnego ordynariusza ks. bp. S. Adamskiego i wzywa go do powrotu i do objęcia parafii św. Barbary w Chorzowie do dnia 31 grudnia 1954 r. Niestawienie się będzie uważane za rezygnację z parafii, która będzie ogłoszona jako wakująca. Odpowiadając na to wezwanie ks. Brandys donosi, że parafie otrzymał z rąk papieża Piusa XI i do Stolicy Apostolskiej musi się zwrócić w tej sprawie. 20 czerwca 1956 r. ks. J. Piskorz wzywa ponownie ks. Brandysa do powrotu komentując: „Po ogłoszeniu amnestii przez Rząd Polski nic nie stoi na przeszkodzie do powrotu do parafii. Brak odpowiedzi [...] uważać będziemy za rezygnacje z parafii”.

Przeglądając korespondencje ks. Brandysa wyczuwa się w niej jego ogromne przywiązanie do macierzystej diecezji katowickiej. Już od 1948 r. prowadzi rozległą wymianę listów z Kurią — z bp. Stanisławem Adamskim, Juliuszem Bienkiem i Herbertem Bednorzem. Przesyła różnymi drogami do przyjaciół leki, żywność, odzież i książki, jest dobrze informowany o nastawieniu komunistycznym władz do kościoła i szczególnie do osób powracających z Zachodu. Słyszy o tzw. księżach patriotach, faworyzowanych przez PRL, a sama zmiana nazwy miasta Katowice na Stalinogród przeraża go.— Pamięć walk 1920 r. nie pomaga mu w podjęciu decyzji powrotu do Kraju. Do Ojczyzny nie wrócił.

Wśród Jego dokumentów znajduje się Dekret Stefana kard. Wyszyńskiego z dnia 12 maja 1962 r. wydany w Warszawie dotyczący obowiązku odprawiania pewnej ilości Mszy św. przez proboszcza w intencji parafian — adresowany do ks. Jana Brandysa, proboszcza parafii św. Barbary w Chorzowie, czasowo nieobecnego. A zatem oficjalnie ks. Brandys jest uznany przez Najwyższe Władze Kościoła Katolickiego w Polsce jako proboszcza parafii św. Barbary w Chorzowie.

Kreśląc sylwetkę ks. Brandysa — żołnierza i społecznika należy pamiętać, że przede wszystkim jest on wzorem kapłana, który swoje powołanie bez reszty poświęca Bogu i Ojczyźnie. Od momentu zamieszkania na Dewonii jest on przykładem chrześcijańskiej pokory i prostoty. Nie ma więc nic w tym dziwnego, że już w roku 1950 księża polscy pracujący w Londynie i okolicy przeprowadzający wybory dziekana swego okręgu powierzają ten urząd ks. Brandysowi. Jako dziekan londyński szczególnie interesuje się rozbudową akcji charytatywnej w polskich parafiach. Temu palącemu zagadnieniu poświęca wiele starań aż do ostatnich dni życia. Z właściwą sobie energią przystępuje do Komitetu Organizacyjnego Stowarzyszenia Kapłanów Polskich w Wielkiej Brytanii w 1952 r. i pozostaje jako członek-założyciel prezesem tego Stowarzyszenia przez kilka lat.

Przez długie lata pobytu przy kościele na Dewonii nie miesza się do administracji, nie narzuca się nikomu z radą nieproszony. Parafianie darzą go nieukrywaną sympatią z oznakami przyjaźni i szacunku — wchłonęła go całym sercem rodzina parafialna. Mając długoletnie duszpasterskie doświadczenie (był najstarszym polskim kapłanem w Wielkiej Brytanii) głęboką znajomość psychiki duszy ludzkiej, jej lęków, trosk i radości zdobywa sławę wspaniałego spowiednika. Długie godziny spędza w konfesjonale, zawsze tłumnie obleganym przez penitentów. Jeszcze po dzień dzisiejszy ówczesna młodzież parafii na Dewonii z nostalgią wspomina tę charyzmatyczną indywidualność ks. Brandysa, te kilometrowe „ogonki” do jego konfesjonału podczas wielkanocnej spowiedzi, te szczere i serdeczne rozmowy, często na trudne tematy, niekiedy przy lampce wina.

A że był człowiekiem ogromnej dobroci, że promieniował pokojem i życzliwością, Złoty Jubileusz Kapłaństwa, uroczyście obchodzony 24 czerwca 1962 roku, zgromadził tłumy wiernych i licznych braci kapłanów. Nadchodzą liczne telegramy i listy z życzeniami m. in. z Watykanu kard. Cicognani przesyła Apostolskie Błogosławieństwo; Kard. Stefan Wyszyński śle „braterskie życzenia łask Bożych”; Prezydent RP August Zaleski wraz z życzeniami donosi Jubilatowi o nadaniu Księdzu Kanonikowi Wielkiej Wstęgi Orderu Odrodzenia Polski oraz nominacji na członka Kapituły tego Orderu. „Pracą całego życia dał Ksiądz Kanonik dowód Swej wielkiej miłości do Polski, potwierdzając tym tę wielką prawdę, że wierna służba Świętemu Kościołowi Powszechnemu i naszej Ojczyźnie zawsze łączy się w jedną harmonijną całość” — czytamy dalej w tekście listu. Nie zapomnieli też byli żołnierze Brygady Strzelców Karpackich o swoim Księdzu Dziekanie pisząc „szybko nawiązała się między nami a naszym Duszpasterzem nić przyjaźni, nić tak mocna, że mimo późniejszego rozdzielenia, nigdy nie uległa zerwaniu. We wspomnieniach naszych pozostała Twoja zawsze dobrotliwie uśmiechnięta twarz i pamięć o życzliwości z jaką traktowałeś nasze sprawy”.

Wierni przyjaźni biskupi Katowic — S. Adamski, H. Bednorz i J. Bieniek dziękują Jubilatowi za wszystko co uczynił dla ludu śląskiego życząc aby była dla Niego „pociechą świadomość wiernie spełnionego obowiązku względem Boga, Kościoła i Ojczyzny”.

Ks. Józef Jarzębowski, Marianin, tymi słowami zwracał się do Jubilata: „Swoje serce kapłańskie łączyłeś zawsze z sercem Polaka i te dwie miłości łączyłeś harmonijnie w jedno [...]. Było w tej pracy dużo krzyżów i krzyżyków, ale czy praca kapłańska może się obejść bez krzyża i osobistej ofiary”? W rocznicę Święta Niepodległości, 11 listopada 1964 r., ks. Brandys zostaje mianowany dziekanem generalnym = generałem brygady. Dnia 4 listopada 1965 r. Ojciec Święty Paweł VI podnosi ks. Brandysa do godności Prałata Domowego Jego Świątobliwości. Przy tej okazji ślą swoje gratulacje bp W. Rubin, Prezydent RP August Zaleski i inni, a byli kapelani wspominają swego przełożonego jako troskliwego, sprawiedliwego i wyrozumiałego ojca. Umiejętnie, mówią, ratował z opresji, karcił nieposłusznych żądając poszanowania godności kapłańskiej. Nazywał ich ze śląska — senkiem i seneczkiem, a oni jego Vatra, Vaterka.

Przychodzi rok 1969 — Ten tytan pracy, tak silny duchem i ciałem, staje do walki z poważną chorobą. A walczy z nią tak po kapłańsku, z modlitwą na ustach, i tak po żołniersku — z odwagą szykując się do ostatniego raportu przed Stwórcą. Operacja raka dwunastnicy, częściowo udana, na krótko przedłuża życie ks. Brandysa, ale nie ratuje go od śmierci. Pogrążony w głębokim śnie umiera w wieku lat 84, dnia 27 lutego 1970 roku.

Przybył z Rzymu bp Szczepan Wesoły, dziekani i kapłani śląscy, ponad 50 księży z całej Wielkiej Brytanii, liczna rzesza przyjaciół i oddanych wiernych parafian, aby wziąć udział 5 marca 1970 roku w uroczystościach żałobnych na Devonii. Żegnali Zmarłego Prezydent RP August Zaleski, Członkowie Rządu RP, prezes i członkowie Rady RP i członkowie Kapituły Orderu „Odrodzenia Polski”. Najbliżsi żołnierskiemu sercu zmarłego Dowódcy, przedstawiciele uczestników powstań śląskich z biało-błękitnymi opaskami pełnili wartę honorową przy trumnie i dali świadectwo Jego zasługom kładąc wieniec od „Samodzielnego Batalionu Dziergowskiego”. To Zmarły ten oddział stworzył i jako dowódca na jego czele walczył w czasie powstań śląskich. W przemówieniach i nadesłanych kondolencjach składano hołd „życiu kapłańskiemu, które wiernie służyło Bogu i Jego sprawie, życiu żołnierza i obywatela, które nie znało wahań ani kompromisów w służbie umiłowanego kraju, życiu człowieka o prześwietlonej Bogiem duszy, który szedł prostymi ścieżkami prawdy umiłowanej ponad wszystko” („Gazeta Niedzielna” 1970, z dnia 12 IV). Po trudach życia spoczął na wieki na katolickim cmentarzu św. Patryka w Leytonstone, London E 10.

ŹRÓDŁA I BIBLIOGRAFIA

Archiwa

Wszystkie cytaty pochodzą z materiałów: Archiwum Instytutu Polskiego im. gen. Sikorskiego w Londynie, KOL 342. Kolekcja ks. prałata, dziekana generalnego Wojska Polskiego, generała brygady Jana Brandysa.

Druk

Mazurkowa Janina, Sławny z kapłaństwa. „Duszpasterz Polski Zagranicą” R. 21: 1970, nr 4, s. 335-338.

Opracowania
  • Generałowie Polski Niepodległej. Oprac. T. Kryska-Karski i S. Żurakowski. Londyn 1976.
  • „Czyn Katolicki” - marzec-kwiecień 1970 (PMK Londyn)
  • „Gazeta Niedzielna” 1970, z dnia 12 IV.
  • „Gość Niedzielny” (Katowice) 1970 z dnia 14 VI.
  • „Notatki” 1970, nr 5/70, z dnia 1 III - (Wydawał Zarząd Stowarzyszenia Kapłanów Polskich w Wielkiej Brytanii).
  • „Przegląd Zachodni” (Londyn )1970, maj-lipiec. „Rzeczpospolita Polska” 1970, z dnia 30 IV.

Przypisy

[*] Referatowi towarzyszyła wystawa dokumentów z akt ks. prał. Jana Brandysa.

Tagi

Więcej o Autorze (Autorach)

0raz Pozostałe Publikacje tego Autora (ów)

Janina Mazurkowa

Biogram i fot wkrótce...

Copyrights

COPYRIGHTS©: STAŁA KONFERENCJA MUZEÓW, ARCHIWÓW I BIBLIOTEK POLSKICH NA ZACHODZIE
CAŁOŚĆ LUB POSZCZEGÓLNE FRAGMENTY POWYŻSZEGO TEKSTU MOGĄ ZOSTAĆ UŻYTE BEZPŁATNIE PRZEZ OSOBY TRZECIE, POD WARUNKIEM PODANIA AUTORA, TYTUŁU I ŹRÓDŁA POCHODZENIA. AUTOR NIE PONOSI ŻADNEJ ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA NIEZGODNE Z PRAWEM UŻYCIE POWYŻSZEGO TEKSTU (LUB JEGO FRAGMENTÓW) PRZEZ OSOBY TRZECIE.

Stała Konferencja Muzeów, Archiwów i Bibliotek Polskich na Zachodzie | MABPZ

Stała Konferencja
Muzeów, Archiwów i Bibliotek Polskich na Zachodzie

Sekretariat

Muzeum Polskie w Rapperwsilu
Schloss Rapperswil
Postfach 1251
CH-8640 Rapperswil
Schweiz

Kontakt

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
+41 (0)55 210 18 62

UWAGA

Z Sekretariatem MABPZ
prosimy kontaktować się tylko w kwestiach dotyczących Konferencji.

Niniejszy portal internetowy Stałej Konferencji Muzeów, Archiwów i Bibliotek Polskich na Zachodzie (MABPZ) został zainicjowany i był prowadzony do 2018 roku przez pracowników Polskiego Instytutu Naukowego w Kanadzie i Biblioteki im. Wandy Stachiewicz.
www.polishinstitute.org

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych
www.mkidn.gov.pl

Przy współpracy z Fundacją Silva Rerum Polonarum z Częstochowy
www.fundacjasrp.pl

Od 2020 r., projekt finansowany jest ze środków Ministra Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu pochodzących z Funduszu Promocji Kultury - państwowego funduszu celowego; dzięki wsparciu Narodowego Instytutu Polskiego Dziedzictwa Kulturowego za Granicą - Polonika
www.polonika.pl

Deklaracja dostępności strony internetowej
Deklaracja PDF pobierz

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego
Fundacja Silva Rerum Polonarum Częstochowa
Instytut Polonika